niedziela, 20 lutego 2011

Witam serdecznie Was!

Jak ja tu dawno nie pisałem... :(
Co tam u Was?
Dużo się przez ten czas, w ferie byłem w Zakopanym i w Rzymie, tak w tym Rzymie, we Włoszech. Dowiedziałem się o że jadę dwa dni przed wyjazdem... Był to prezent od znajomego Księdza na urodziny. Zobaczyłem bardzo wiele, z Papieżem Benedyktem XVI się widziałem. Miałem również studniówkę, wybawiłem się!!! A teraz tylko maturka w maju, oj będzie się działo...
Dzisiaj byłem na Apelu Jasnogórskim, było bardzo wspaniale. Spotkałem się ze znajomymi, alumnami z WSD Archidiecezji Częstochowskiej,z moim duchowym Bratem Tomaszem który jest klerykiem pierwszego roku tegoż seminarium. Mogłem po wspominać co robiliśmy rok temu. Był to super czas.
Dzięki Ci Panie za takie wielkie znaki!


niedziela, 26 grudnia 2010


Aby Nowo narodzony Chrystus

obudził w nas to, co jeszcze uśpione,

ożywił to, ci już martwe;

niech światło Jego słowa

prowadzi nas przez życie

do wieczności.

Radosnych Świąt w gronie rodzinnym.

Życzę Wam Piotr:)

niedziela, 5 grudnia 2010

Piszcie komentarze:)


niedziela, 14 listopada 2010

Peregrynacja relikwi

Witam! jak tam u Was? Wczoraj, znaczy dzisiaj o 1:30 wróciłem z czuwania modlitewnego przy relikwiach serca Św. Jana Marii Wianney-a. Był to bardziej spontaniczny wyjazd.
Czułem się na nim, jak by Pan kolejny raz potwierdzał to, że jestem powołany Kapłaństwa. Kolejny raz utwierdzam się w tym, że nie ma w życiu przypadków. A ja, tak jak by uciekam przed tym Głosem, że Pan mnie woła. Wiem, nie ucieknę przed nim.
Bardzo jestem zadowolony, mogłem się pomodlić: za księży, parafię, nowe powołania, powołanych, powiedzieć Panu z czym tak na prawdę się źle czuje w życiu. Wszystko to dzięki temu Sercu, które biło tylko dla Pana, mogłem tyle przemyśleć, oddać i zawierzyć.

poniedziałek, 8 listopada 2010

O sklepie z nasionami

Młody człowiek miał taki oto sen: pewnego popołudnia wszedł do jakiegoś dziwnego sklepu. Za ladą stał anioł w nie najczystszym fartuchu i z opuszczonymi skrzydłami.
- Co pan tu sprzedaje? – zapytał ciekawie już od progu młodzieniec.
- Wszystko, czego sobie życzysz – odpowiedział grzecznie anioł.
Młodzieniec zastanowił się chwilkę, po czym zaczął wolno i z namysłem wyliczać:
- W takim razie proszę zapakować: koniec wszelkich wojen na świecie, lepsze warunki egzystencji, chleb dla głodnych, dom dla bezdomnych, pracę dla bezrobotnych i…
W tym momencie wpadł mu w słowo subiekt anielski:
- Przepraszam, młody człowieku, ale tyś mnie źle zrozumiał. Ja tutaj nie sprzedaje żadnych owoców, ja mam tylko nasiona.

Witam! Drodzy, jaki z tego morał: "To wszystko sprawił grzech, że ludziom jest ze sobą źle..." , jak śpiewał w piosence Krzysztof Krawczyk.

niedziela, 7 listopada 2010

Szukającym drogi

Tym, którzy stojąc przed wyborem drogi życia, zadają sobie pytanie o ich powołanie, którzy szukają woli Boga względem nich, trzeba chyba przede wszystkim powiedzieć by odważnie szukali własnego pragnienia. Wolą Boga na pewno nie jest to by wybrali taką czy inną drogę. Ważne jest to by wybrali w sposób wolny i samodzielny, poważnie i bez lęku, najbardziej płodny i szczęśliwy sposób realizacji ich życia, biorąc pod uwagę to kim są, czego prawdziwie pragną i jak się odnajdują w świecie i Kościele. Ważne jest to, by ich życie odzwierciedlało świętość Ojca, a konkretny kształt ich życia, nie będąc zupełnie zdeterminowanym, musi być owocem ich twórczego i odpowiedzialnego dialogu z Bogiem.

Tym którzy przeżywają kryzysy własnego powołania – pozostawiając na boku przypadki wyborów dokonanych przy wyraźnym braku wolności – warto uświadomić, że ponowne rozeznawanie powołania mające na celu zmianę drogi życia na pewno nie jest postawą wiary. Ponieważ Bóg nie oczekuje od nas odgadywania ukrytych swoich planów wobec naszego życia, w sytuacji kryzysu chodzi raczej o powrót to własnego pierwotnego pragnienia. Bo to na nim zaczęło się budować nasze powołanie. A poczucie frustracji i niespełnienia może być jedynie zaproszeniem do umocnienia zawierzenia Bogu, który na serio traktuje nasze pragnienia.

A tym którzy pogubili się? Warto przypomnieć czyjeś mądre słowa, że Bóg jest tak wielki, nawet z naszych błędów jest w stanie uczynić całkiem sensowne powołanie. Tylko mu trzeba zawierzyć.